Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

niedziela, 30 grudnia 2007 22:40

 

         Nie bedzie sie za bardzo rozpisywac bo chyba dostalaby dzisiaj nerwicy wiec zacytuje jedynie fragmenty.

 

Ona: Nie przyjechalbys gdybym Cie potrzebowala. Na swieta Cie nie bylo Sylwester to samo. Stac Cie tylko na slowa i sms-y. Dziekuje za ochlapy i role przytulanki.

K:      Nie jestes i nigdy nie bylas przytulanka. To ze mowilem ze Cie kocham to prawda tak jak i to ze powtarzalem iz to zakazana milosc. I nie chce zeby ktos Cie skrzywdzil i ja tez tego nie zrobie. Ja mowilem .... Ty nic nie mowilas.

Ona: Tak Ty mowiles i tylko mowiles wiec ja nawet nie staram sie byc blisko i mimo wszystko mnie krzywdzisz ale tego nie widzisz bo nie powiedzialam ze kocham wiec spokojnie dalej mozesz byc mezem.

K:      Nie chodzilo mi o to zebys mowila kocham. Po co ? Czy byloby inaczej ? Tylko nie mow mi ze choc jedno slowo ktore do Ciebie powiedzialem bylo klamstwem. Ty zaslugujesz na milosc  ale na milosc ktora ma przyszlosc i wtedy mozesz w niej ulokowac swoje uczucia.

Ona: To powiedz po co zawracasz mi glowe skoro piszesz o braku przyszlosci ? Nastepnego tchorza nie chce i wiem ze jak facetowi zalezy to ma odwage sie rozwiesc. I przestan mi wciskac bajki o zakazanej milosci bo dzisiaj to nie jest problem. Nie uwierze Ci ze kochasz grzejac miejsce u zonki.

K:      Dobranoc Olu. Jak to mowia ..... kobieta ma zawsze racje chocby nawet jej nie miala. (strzelil focha piszac po imieniu zamiast jak zwykle Kochanie ..... i ta cieta riposta ....  ehhhhh )

Ona: Dobranoc. Zycze slodkich snow w objeciach maloznki. Szkoda ze nie moge jej pozdrowic bo i tak wiem ze jej tego nie przekarzesz.

 

komentarze (6) | dodaj komentarz

niedziela, 30 grudnia 2007 18:20

 

       Obudzila sie z placzem a jej cale cialo drzalo. Znowu sie jej snil i to juz trzecia noc z rzedu. Myslala ze uda sie jej zapomniec ze wcisnie guziczek z napisem reset i pozostanie jedynie tabula rasa.

 

/ Po wielu miesiacach pojechala tam bo wciaz nie przestala Go kochac.  Poznala cala Jego rodzine. Zaakceptowali ja ale On nie ucieszyl sie na jej widok. Wrocila odepchnieta. Nie spodziewala sie ze jednak bedzie jej szukal i w koncu znajdzie ........ /

 

       Jej sny maja to do siebie ze sa prorocze. Po kilku miesiacach zwiazku wysnilo sie jej rozstanie jakze podobne do tego ktoro rzeczywiscie mialo miejsce.

 

/ Jechali samochodem i zostali zauwazeni przez jej rodzicow. Najblizsza rodzina kazala jej dokonac wyboru.  Stala miedzy Nimi  a mezczyzna ktorego kochala. Jego twarz byla bez wyrazu i juz wiedziala ze nolens volens z Nim zostac nie moze bo On nawet nie potrafi sobie tego wyobrazic.  Odszedl calkowicie pogodzony z biegiem wydarzen. Plakala w samotnosci i nie umiala opanowac lez a bol byl potworny ........ potem nie czula juz nic. /

 

       Chyba jednak nadal go kocha chociaz nie wie za co ale podobno jesli juz potrafimy uargumentowac swoja milosc to znaczy ze wlasnie przestalismy kochac. Kocha sie po mimo wszystko a nie z jakiegos powodu. Szkoda tylko ze On jej nigdy nie kochal i tak ja krzywdzil. Czasem ma wrazenie ze nigdy juz nikogo nie pokocha a On na zawsze pozostanie w jej sercu chociaz wie ze nie byl wart jej uczuc i tego co mu podarowala.

 

komentarze (1) | dodaj komentarz

niedziela, 30 grudnia 2007 14:59

 

Ona: Wiesz mam problem z Sylwestrem. Rodzice chyba chca mnie zatrzymac w domu. Mialam isc do kina ze znajomymi ale w mojej obecnej sytuacji nie chce  prosic rodzicow o pieniadze wiec chyba zgodze sie na propozycje tamtego chlopaka. Sylwester we dwoje.

 

K:     Obiecalas mi ze bedziesz sie cenic. Mam nadzieje ze jednak odmowisz. ( w sumie to ktoz mowil o jakiejs upojnej nocy to tylko Sylewster w towarzyswie kolegi i nic wiecej) 

Ona: Akurat Ty piszesz cos takiego. Wielce zakochany ale jutro bedzie warowal przy zonie. Mogles sie wykazac udowodnic swoja milosc. Mialam racje ze Ci nie uwierzylam.

K:     Dobrze to ja jestem ten zly...... Jezeli tak uwazasz .....  Zrobisz jak bedziesz chciala ....... Ja na to nie mam wplywu ..... Trudno ..... Zreszta nawet nie mam prawa Cie o to prosic   .......

 

       Nie miala ochoty na dalsza wymiene zdan. Jedynie na gg zostawila mu jeszcze wiadomosc.

 

Ona: Wiesz co ...... szkoda slow. Tak bardzo chcesz mnie uszczesliwic tak bardzo mnie kochasz ale nie obchodzi Cie ze na Sylwestra bedzie mi przykro. Zycze udanej zabawy. Kolejny hipokryta sie znalazl.

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 29 grudnia 2007 21:24

 

        K. jednak podobno wczoraj zasnal bo byl zmeczony w kazdym razie dzisiaj sms-ow ciag dalszy.

 

Ona: Ja dalej nie zmieniam swojego zdania w kwestii Twojego malzenstwa. Nie jestes szczesliwy mowisz ze mnie bardzo kochasz to sie rozwiedz a jesli nie masz odwagi to zajmij sie swoja zona i nie rozgladaj sie na boki.

K:     Nie rozgladam sie a trudno jest zabronic komus kogos kochac. To sie nie zmieni. I tak Cie kocham ....  Za to ze jestes .....

Ona: Chcesz to mozemy sie spotykac ale ja nie bede kolejny raz bawic sie w nianke dla niedpoieszczonego zonkosia. Mysle ze moje podejscie jest calkiem widoczne.

K:     Ale ja nie chce zbeys mnie nanczyla. Ja nie chce nic. Wiesz o tym Kochanie. Chce Twojego szczescia. Tylko tyle ... A to ze chcialbym sie z Toba spotkac tez wiesz. Bardzo bym chcial ......

Ona: Nie watpie. Niezobowiazujace spotkania zawsze sa przyjemne bo ja nic od Ciebie nie chce ale  gdybym chciala to inaczje bys spiewal i tego ze kochasz tez bys nie powiedzial.

K:     Powiedzialem .... i powiedzialbym .....

 

       Po kilku godzinach .....

 

K:      Pogniewalas sie na mnie ?

Ona: Nie. Dlaczego tak uwazasz ?

K:      Nie wiem mialem takie odczucie ..... ale wiesz co .... od poczatku naszej znajomosci jeszcze nigdy Cie nie oklamalem. Zawsze mowilem prawde .......

 

komentarze (3) | dodaj komentarz

piątek, 28 grudnia 2007 23:07

 

         Jak codzien nastapila dosc intensywna wymiana sms-ow. Oto niektore z nich.

 

K:      Zonka siedzi na gorze w sypialni a ja na dole ogladam TV. Nieciekawa atmosfera. Jak widzisz sytuacja nie ulega zmianie.

Ona: Atmosfere zawsze mozna zmienic. Dlaczego nie pojdziesz na gore do zony do sypialni ? Moze Wam obojgu by to pomoglo. Uatrakcyjnijcie sobie wieczor.

K:     Nie dokazuj i nie badz taka sarkastyczna.

Ona: Wiedzialam ze to napiszesz. Nie spotykamy sie zbyt dlugo ale torszke Cie juz znam. A wieczor to ja moge Ci uprzyjemnic.

K:     Uprzyjemniasz ... i to bardzo ... Bo jestes ... Wiesz o tym ...

 

       Po jakiejs godzinie ........

 

Ona: Skarbie czasami nie wiem co mam powiedziec. Zle Wam to sprzedajcie dom kupcie mieszkania i niech kazdy zacznie od nowa po swojemu ukladac sobie zycie a jesli nie to walczcie o malzenstwo.

 

       Nie odpisal mimo iz z reguly zanim pojdzie spac  pisze jeszcze ostatniego sms-a na dobranoc.  Chyba juz zasnal .... chociaz kto wie .......... moze uprzyjemnia sobie czas w towarzystwie malzonki ..........

 

komentarze (2) | dodaj komentarz

piątek, 28 grudnia 2007 12:11

 

        Dzis obchodzi swoje 54 urodziny. Jej nigdy nie przeszkadzala roznica pokolen wrecz przeciwnie. Prowadzili bardzo ciekawe dyskusje w wielu kwestiach mieli podobne poglady. Dobrze czula sie przy statecznym Panu ktory zamiast imprez woli filharmonie albo pogaduszki o polityce. Chciala zeby nauczyl grac ja w szachy ....  niestety nie mieli na to czasu. 

       Uwielbiala Jego zmarszczki w ktorych wyryte bylo zyciowe doswiadczenie. Godzinami mogla  na nie patrzec i dotykac ich palcami.  Mimo wszystko trzeba przyznac ze wyglada dosc mlodo i duchem tez jest mlody bo prowadzi dosc aktywny tryb zycia. Ma takze slabosc do roznego rodzaju nowinek technicznych ale nie ma sie czemu dziwic w koncu jest inzynierem.

       Nie napisze i nie zadzwoni do Niego bo po co ? Kiedy byli razem On nie pamietal o jej urodzinach a teraz pewnie calkowicie wymazal ja z pamieci ... 

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

piątek, 28 grudnia 2007 12:09

 

        K. mial dzisiaj do niej przyjechac ale niestety nie mogl bo nikt nie chcial zamienic sie z Nim w pracy. Trudno zobacza sie dopiero po Nowym Roku.

 

                                                                                             ***

 

       W domu na przemian awantury i ciche dni. Przygotowywala obiad. Nalala wode do zlewu i na biezaco starala sie myc naczynia. Byla umowiona zaraz po obiedzie wiec porzucila na chwilke obowiazki w kuchni i  wskoczyla na piec minut do lazienki zeby umyc wlosy. W miedzy czasie ojciec wrocil z pracy i zastapil ja z wlasnej inicjatywy.

 

MAMA: O prosze Dama sie pojawila. Nalalas wode do zlewu i co ucieklas do lazienki?

Ona:       Tak wyszlo. Chcialam umyc wlosy zanim wszystko sie ugotuje.

MAMA: Tak wyszlo ? Specjalnie to zrobilas zeby kto inny wykonal za Ciebie robote !

Ona:       Nie bede z Toba dyskutowac bo to nie ma sensu  przeciez Ty zawsze wiesz lepiej.

TATA:    Jak Ty sie odzywasz do matki ?

Ona:        A jak matka odzywa sie do mnie ?

TATA:    Nie dyskutuj. Mam juz tego dosyc. Jestes nieznosna sprawiasz same problemy. W glowie Ci tylko lajdaczenie sie.

Ona:        To nie ja jestem  problemem w tym domu to jedynie temat zastepczy. Nie weszlam w konflikt z prawem wykonuje obowiazki domowe wracam o 22 tak jak chcecie jezdze na zajecia nie jestem uzaleniona od narkotykow ani od alkoholu nie odzywam sie do was wulgarnie i gdzie tu widzisz problem ? Zajmij sie swoja zona alkoholiczka i jej agresja.

TATA:    Nie masz prawa tak mowic o swojej matce !

Ona:       Wiele lat przeszkadzalo Ci ze pije a teraz tak Cie przekabacila ze udajesz ze nic nie widzisz.

TATA:    Nie Twoja sprawa !

Ona:        I  nie Twoja sprawa z kim ja sie spotykam. Wladza rodzicielska skonczyla sie Wam cztery lata temu i mam prawo decydowac o tym z kim i gdzie wychodze !

TATA:    Gdzie idziesz ? Chodz no tutaj !

Ona:        Dziekuje skonczylam jesc a teraz sie spiesze. I jak psa tez nie bedziesz mnie wolal.

MAMA: Tak spieszy sie do tego swojego alfonsa !

TATA:    Ty jestes jakas chora nienormalna a ten Twoj psycholog jest kopniety ! Wybieraj lajdaczysz sie czy chcesz konczyc studia ?

Ona:       Nie bedziesz mnie szantazowal i straszyl. Wasza reakcja tez mnie nie dziwi. Skonczyly sie czasy ze mozna bylo walnac mnie w pysk nagadac mi ile wlezie zebym chodzila na waszym pasku. Nie mam juz pieciu latek.

TATA:   Tobie kompletnie sie w glowie przewrocilo !

 

       Ojciec wyszedl do sklepu i zostala tylko z matka. Poszla do pokoju i zamknela drzwi bo chciala sie przebrac. Rozklad mieszkania jest taki ze wejscie do jej pokoju wychodzi na  przedpokoj i pokoj rodzicow. Kiedy wyciagala ubrania z szafy uslyszala kroki i zobaczyla w drzwiach matke.

 

MAMA: To jest moje mieszkanie i zabraniam ci zamykania drzwi !

Ona:        To jest moj pokoj i mam prawdo do prywatnosci. Chcialabm sie przebrac.

 

       Matka rzucila sie na nia. Zaczely sie szarpac bo poraz pierwszy od bardzo dawna zdecydowala sie powalczyc o swoja godnosc a nie podkulic ogon.  Mimo swojego niskiego wzrostu jest dosc silna i zauwazyla w oczach matki strach.

 

Ona:       (z zimnym i lodowatym spojrzeniem) Nie boje sie i nie pozwole zebys mnie uderzyla.

MAMA: ( nie spodziewala sie takiego obrotu sprawy i odpuscila ale w zamian za to uzyla slow) Ty zdziro Ty ladacznico ..... !

Ona:        Nie robi to na mnie wrazenia. Od 22 lat slysze z Twoich ust inwektywy pod moim adresem wiec daj spokoj. Powtarzasz sie.

MAMA:  Zapamietaj sobie ! Nigdy matki nie mialas nie masz  i miec nie bedziesz ! Nie mam wobec Ciebie zadnych zobowiazan ! Wyp******** z tego domu .....

 

       Ubrala sie i poszla zaplakana do kolezanki na umowione spotkanie. Wracajac do domu spoznila sie 20 minut ale juz nikt nie odwazyl sie cokolwiek w tej sprawie powiedziec. Do 2 w nocy plakala w swoim pokoju. Ojciec jedynie przyszedl na chwile.

 

TATA:    Ej ! Zmniejsz to swiatlo bo nie Ty placisz rachunki.

 

       Komentarz jest zbedny ......

      

komentarze (2) | dodaj komentarz

czwartek, 27 grudnia 2007 13:14

 

     Jakze inne byly te swieta  od poprzednich. Za nikim nie musiala tesknic ani plakac po katach. Nie musiala niczym sie denerwowac ani walczyc z uczuciami. Spokojnie mogla przygotowywac swieteczne potrawy i z ogromna pieczolowitoscia stroic choinke a w wolnych chwilach oddawac sie lekturze.

        K. ciagle  pisal. Nawet w Wigilie nie pozwalal aby choc na chwilke poczula sie samotna. Byl ze swoja rodzina  ale myslalmi caly czas przy niej. Nieustannie spowiadal sie z tego co robi i gdzie jest. Miala wrazenie ze sam czul sie bardzo samotny i rowniez dlatego zarzucal ja wiadomosciami obfitujacymi w tesknote. Mimo wszystko trudno uwierzyc jej w ta milosc ....

 

                                                                                           ***

 

       Na poczatku bylo calkiem milo ale nalezalo sie spodziewac ze Wladczyni w koncu uraczy domownikow nerwowa atmosfera.  Matka nawet w swiatecznym okresie nie mogla powstrzymac sie od prawienia jej zlosliwosci i sprowadzenia jej do roli poddanej ktora powinna sie wiernie sluchac nie tylko w kwestii wypelniania domowych obowiazkow. Filmy w telewizji tez mogla ogladac jedynie takie ktore uzyskaly aprobate matki. A myslala ze od czterech lat jest pelnoletnia a i cenzura skonczyla sie jakies kilkanascie lat temu.

       Ojciec przybral maske obojetnosci w stosunku do wybrykow Wladczyni. Bardzo sie zmienil i jest pod jej ogromnym wplywem.  Z dnia na dzien coraz bardziej ja przypomina. Kiedys byla z tata bardzo zzyta a teraz matka nastawia Go przeciwko niej bo zawsze widziala w corce rywalke a nie swoje dziecko.  Przykre ze nie ma  juz w najblizszych oparcia zreszta w sumie nigdy go nie miala.

       W zwiazku z uciskiem jakiego doznaje ze strony swojej rodziny wiekszosc czasu spedzila w pojedynke w swoim pokoju. Niestety ale to rodzice nauczyli ja ze na milosc musi sobie zasluzyc a droga do tego jest podporzadkowanie sie i spelnanie oczekiwan innych.

       Nie jest latwo kiedy nie ma sie w zyciu swojego miejsca. Marzy sie jej wlasna rodzina w ktorej kazdy bedzie kochal i czul sie kochany nie pozbawiaiajc nikogo wolnosci i niezaleznosci.

 

 

komentarze (1) | dodaj komentarz

wtorek, 25 grudnia 2007 20:26

 

          Zmienilam tytul i wyglad bloga. Nie chce ciagle taplac sie w przeszlosci. Tamtej milosci nie ma i to nie ja ja zniszczylam.

       Musze isc do przodu i starac sie zyc terazniejszoscia. Nie ma sensu tesknic za kims kto nie jest tego wart. Od poczatku wiedzial jaka role mam odegrac i wcale nie przejmowal sie moim losem. On juz dawno o mnie zapomnial i jest szczesliwy ze swoja rodzina wiec i ja powinnam poszukac swojego szczescia.

 

komentarze (3) | dodaj komentarz

piątek, 21 grudnia 2007 22:40

 

       W poniedzialek dorwala jakis swistek papieru i napisala do Niego list. Zabazgrana z dwoch stron kartke oraz skserowny fragment Jego ulubionej ksiazki wlozyla do koperty i zaadresowala. Przez chwile miala ochote nakleic znaczek i wyslac mu  swoje mysli ale ostatecznie zlozyla je w czelusci swojej szuflady.

       Chyba miala potrzebe wyrzucenia z siebie tego co ja jeszcze dreczy a nie chciala juz z Nim rozmawiac i kiedykolwiek Go ogladac wiec wybrala droge listowna. Po dlugim namysle zrezygnowala ..... bo jakiz pozytek mogloby przyniesc jej takie dzialanie ?

       Przestala widywac Go w snach ale On dalej sie w nich pojawia lecz nie jako obraz ale jako ktos kogo szuka. Czasem za Nim teskni zeby po chwili przypomniec sobie jak ja niszczyl.

 

                                                                             ***

 

       Traktowala Go jak przyjaciela ale On poinformowal ja o sowich gbleokich uczuciach jakie do niej zywi.  K. w porownaniu do poprzednika "nosil ja na rekach" wiec czula sie cudownie. Nareszcze ktos ja docenil niczego nie wymagal i udowodnil jej ze zasluguje na milosc od tak poprostu za to ze jest.

       Podarowal jej na gwiazdke srebrna branzoletke  przekonywal ze jest Jego najwieksza miloscia i wszystko bylo by pieknie gdyby nie byla to fasada. Pytanie brzmi czym rozni sie jej obecna pozycja od tej ktora zajmowala w poprzednim zwiazku ? Odpowiedz brzmi: niczym bo w koncu to z zona ktorej zupelnie nic nie powiedzial o swojej wielkiej milosci spedzi Boze Narodzenie i Sylwestra.

       Podobno chcialby ja uszczesliwic ale Jego zdaniem nie jest w stanie w pelni do tego doprowadzic bo nosi obraczke na palcu .................  Co do ewentualnego cierpienia jakiego moglaby doznac w zwiazku z istniejaca sytuacja uznal ze potrafilby sie poswiecic i dla jej  dobra nigdy wiecej sie z nia nie spotkac  ( jak na jej gust zakochany mezczyzna powinien odejsc od zony i walczyc o ukochana kobiete).  Dodal ze przeciez niczego od Niej nie oczekuje tylko tyle zeby byla i dala sie kochac. Coz poczula sie jak maskotka ....  Na jej twierdzenie ze mu nie wierzy zapytal co ma zrobic aby udowodnic ze Jego uczucia sa prawdziwe ....... Bez komentarza !!

 

                                                                               ***

 

       Swiatecznie i rodzinnie ? Bynajmniej. W domu czuje sie calkiem wyobcowana ale jest to wynikiem wieloletnich toksycznych relacji jakie panuja miedzy jego  mieszkancami. Psycholog uprzedziila ja ze w zwiazkach z mezczyznami bywa rzecza bo rodzice traktuja ja jak wlasnosc i niewiele sie zmieni dopoki nie zacznie walczyc z rodzina ktora stosuje wobec niej wszelkie mozliwe techniki szantazu emocjonalnego psychicznego znecania sie i negowania jej indywidualnosci a takze przekracza granice jej prywatnosci. Najlepsza rada choc nie wiadomo czy skuteczna brzmi: wyprowadzic sie tylko gdyby miala fundusze i gdyby byla dosc silna ............  Terapeutka uwaza ze rodzice jej potrzebuja aby prawidlowo funkcjonowac bo zrobili z niej bufor zlych emocjii delegujac  do radzenia sobie z ich problemami . Wiedza ze  maja wrazliwa corke ktora przez lata urabiali aby robic z nia co im sie podoba a teraz kiedy sytuacja wymyka im sie spod kontroli popadaja w poploch czuja sie bezsilini i staja sie coraz bardziej agresywni zeby nie stracic poczucia bezpieczenstwa.

 

komentarze (4) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin: 14052